
Problem ten jest dobrze znany wielu opiekunom osób starszych. Przyjrzyjmy się mu na przykładzie charakterystycznego dialogu między córką OPIEKUNKĄ a jej mamą, czyli osobą PODOPIECZNĄ.
PODOPIECZNA:
To jaki jest dziś dzień?
OPIEKUNKA:
Środa. Zaraz po herbacie pójdziemy na spacer. Smakują ci te ciasteczka?
PODOPIECZNA:
Tak. Ale jaki dziś jest dzień?
OPIEKUNKA:
Mówiłam już, mamo. Środa. Może zabierzemy ciasteczka ze sobą?

PODOPIECZNA:
Możemy zabrać.
Sięga ręką do talerza z ciastkami.
OPIEKUNKA:
Poczekaj, przyniosę opakowanie.
Wychodzi na chwilę i wraca z pudełeczkiem.
PODOPIECZNA:
To jaki jest dziś dzień?
Dlaczego tak się dzieje?
Spróbujmy wyjaśnić to z dwóch perspektyw: neurologicznej i psychologicznej.
1. Z perspektywy neurologii
Postępujące zmiany w obszarach mózgu odpowiedzialnych za pamięć mogą powodować trudności z zapamiętywaniem i utrwalaniem nowych informacji. W efekcie odpowiedź „dziś jest środa” może nie zostać zachowana w pamięci, mimo że osoba starsza usłyszała ją zaledwie chwilę wcześniej. Dlatego kolejne pytanie o dzień tygodnia nie musi oznaczać, że podopieczna nie słuchała odpowiedzi. Dla niej ta informacja może być za każdym razem nowa.
2. Z perspektywy psychologii
Trudności z orientacją w czasie mogą wywoływać poczucie zagubienia, niepewności i lęku. Powtarzające się pytanie: „To jaki jest dziś dzień?” może więc pomagać w odzyskaniu poczucia orientacji i bezpieczeństwa. Osoba starsza niekoniecznie pyta wyłącznie o konkretną informację. Za pytaniem może kryć się również potrzeba upewnienia się: „Gdzie jestem? Co będzie za chwilę? Czy wszystko jest w porządku?”
Spróbujmy teraz nieco ułatwić podopiecznemu odnalezienie się w codzienności, a opiekunowi – ograniczyć konieczność ciągłego odpowiadania na te same pytania.
Pomoże nam w tym proste rozwiązanie, które za chwilę wspólnie przygotujemy.
Potrzebny będzie wydruk składający się z 7 stron. Dobrze byłoby poprosić w punkcie usługowym o papier o większej gramaturze. Skorzystajcie z załączonego pliku PDF.
Link: https://drive.google.com/file/d/1HcO5mH3CNTHUjKyASpXhFURvnMGWSFLX/view?usp=drive_link
Wydrukowane 7 stron należy zbindować w układzie poziomym, tak aby tworzyły wygodny i czytelny zestaw.

Zapraszamy PODOPIECZNĄ do stworzenia własnego, niepowtarzalnego kalendarza. Otwieramy stronę odpowiadającą aktualnemu dniowi tygodnia – w naszym przykładzie będzie to wtorek – i wyjaśniamy, że właśnie tę kartę będziemy dziś wspólnie ozdabiać.
Do tej samej strony będziemy wracać co tydzień, za każdym razem dodając do niej coś nowego – tak długo, jak długo będziemy mieli pomysły na kolejne rysunki, kolory i ozdoby.
Zaczynamy od wyróżnienia nazwy dnia. Wybieramy pisak w wyrazistym, dobrze widocznym kolorze i wspólnie kolorujemy napis „WTOREK”.
Nie spieszymy się i nie poprawiamy PODOPIECZNEJ. Jeśli kolor wyjdzie poza kontury, nie zwracamy na to uwagi. Nie chodzi przecież o perfekcyjny efekt, ale o wspólne działanie i utrwalanie informacji. Możemy powiedzieć: „Teraz będziemy razem pamiętały, że dziś jest WTOREK”.
Każdy sposób pokolorowania napisu uznajemy za właściwy. Nie poprawiamy, nie zaczynamy od nowa i nie wymieniamy kartki na „ładniejszą”.


Nie wyrywamy też żadnej z zapisanych czy ozdobionych stron. Wszystkie są ważne i cenne, ponieważ dokumentują pracę PODOPIECZNEJ i z czasem tworzą jej własny, osobisty kalendarz. Właśnie dlatego kartki są zbindowane, a nie przechowywane osobno, na przykład w teczce. Dzięki temu pozostają razem, we właściwej kolejności, i możemy do nich regularnie powracać.
W czwartek oczywiście pracujemy nad kartą z napisem CZWARTEK.

W kolejnym dniu zmieniamy kolor napisy a na tej samej karcie za tydzień dorysowujemy jakiś element.


Jeden egzemplarz kalendarza tworzymy od 3 do pięciu tygodni, stosując drobne uzupełnienia.
Ważna rzecz: kalendarz powinien być „eksploatowany”, czyli np. powieszony na widocznym miejscu, tak jak wiesza się ścienne kalendarze.










