Przede wszystkim od razu ustalmy jedno – liczebność grupy nie jest dziełem przypadku. Grupa wsparcia licząca około 10 osób to, z socjologicznego punktu widzenia, optymalny kompromis między intymnością a różnorodnością. Co to właściwie oznacza?

W takiej grupie każdy ma szansę naprawdę poznać pozostałych uczestników i nawiązać indywidualne relacje. Opiekunka Krysia może poznać opiekunkę Anię, a ich znajomość może z czasem przerodzić się w trwałą więź.

W dziesięcioosobowej grupie naturalnie tworzą się również mniejsze, trzy- lub czteroosobowe podgrupy. Z perspektywy założeń naszego projektu jest to zjawisko nie tylko naturalne, ale wręcz pożądane – to właśnie w takich relacjach często rodzi się wzajemne wsparcie, które wykracza poza czas trwania spotkań.
A co z różnorodnością?
Właśnie ona jest drugim, równie ważnym atutem. Dziesięcioosobowa grupa jest już na tyle liczna, że pojawiają się w niej odmienne perspektywy, doświadczenia i sposoby radzenia sobie z codziennymi wyzwaniami. A nam bardzo zależy na tym, by uczestnicy mogli się nimi dzielić i uczyć od siebie nawzajem.

Spójrzmy na to również z praktycznej strony. W grupie liczącej 10 osób każdy ma realną szansę zabrać głos podczas jednego spotkania. Łatwiej też zapamiętać uczestników, ich historie i sposób myślenia. Z czasem można nawet zacząć zastanawiać się, jak do kolejnego tematu odniesie się pani Jola albo co na dany problem powie pan Darek. A to właśnie jest początek prawdziwego poznawania się – budowania relacji, ciekawości drugiego człowieka i poczucia, że jest się częścią wspólnoty.









