
Na spotkaniach często słyszymy: „…i wtedy zostaję sama z własnymi myślami”.
Co to oznacza? W języku polskim funkcjonuje powiedzenie „borykać się z własnymi myślami”. Samo określenie „borykać się” oznaczało kiedyś tyle co toczyć niewielką, ale stałą walkę z przeciwnikiem, który jest blisko, np. z sąsiadem. Wiadomo było, że życia na „borykaniu się” nikt raczej nie straci, ale siły na pewno. I tak samo jest z myślami, które mamy we własnej głowie. Są one bardzo blisko nas i codziennie próbujemy sobie z nimi radzić.
Nie dam sobie rady.
Wytrzymam może jeszcze miesiąc. Najwyżej.
I jeszcze brat mi mówi, że mama dała mi w życiu więcej niż jemu.
Nie dam sobie rady.
Wyjadę stąd. Tylko dokąd. I z kim?
I jeszcze ten ortopeda, który mówi, żebym uważała na swój kręgosłup.
Nie dam sobie rady.
Naturalnym sposobem pozbycia się krążących po głowie myśli jest rozmowa. Możemy porozmawiać z kimś bliskim lub znajomym. Co się wtedy dzieje? Sami słyszymy, jak nazywamy nasze problemy. To działa. Widzimy, że nasi rozmówcy nam współczują. To też działa. Ale czujemy także, że czasami empatia i współczucie są dla nas niewystarczające. Potrzebujemy kogoś, kto nie tylko poznałby nasze myśli, ale również pomógłby nam je uporządkować. I takiej pomocy możemy oczekiwać od psychologa.

Nasi psychologowie są na pewno empatyczni. Równocześnie są przygotowani do tego, aby oprócz empatii zaoferować praktyczną pomoc. Ich wiedza i kompetencje zawodowe pozwalają skierować rozmowę w stronę konkretnych efektów pracy. I tym różnią się od naszych codziennych rozmówców.
Weźmy przykład. Porównajmy trzy rozmowy.
- Dzwonimy do przyjaciółki i mówimy, że jesteśmy u kresu wyczerpania, mamy już wszystkiego dosyć. Słyszymy w słuchawce: „Współczuję ci, kochana. Wiem, że masz ciężko”. Odkładamy słuchawkę z poczuciem jakiegoś niespełnienia. Oczekiwaliśmy czegoś więcej niż „echa” własnego głosu.
- Komunikujemy się z kimś, o kim wiemy, że przeżywał podobną sytuację. Wtedy możemy liczyć na to, że usłyszymy: „Mnie w takich chwilach pomogło…”. I tu w rozmowie pojawia się konkretna porada. Istnieje duży potencjał skuteczności takich porad, ale mają one także swoje granice. Bo nawet najbardziej doświadczona osoba nie będzie w stanie podjąć tematu, gdy usłyszy: „Ja się boję wychodzić do sklepu, a co dopiero na spacer”. Tu można liczyć na pomoc psychologiczną.
- W rozmowie z psychologiem od razu poczujemy wsparcie, nawet gdy powiemy o swoich najczarniejszych myślach. Możemy powiedzieć: „Wiem, że to choroba i starość, ale wstydzę się swojej mamy, gdy codziennie zaczepia sąsiadów”.
Psychologa nie zaskoczy ani nie przerazi taki stan rzeczy. Być może da nam sygnał, abyśmy nie opowiadali o tym, jak nienawidzimy sąsiadów. Będzie wiedział, jak nas pokierować, abyśmy w konkretnym procesie pracy nad swoimi myślami nie popadali wciąż w te same, uciążliwe pułapki.
ZAPAMIĘTAJMY:
- Psycholog nie daje gotowego przepisu na życie. Pomaga je lepiej zrozumieć.
- Psycholog jest osobą przygotowaną do tego, aby słuchać nie tylko tego, co mówimy, ale również tego, co może znajdować się pod naszymi słowami.
Nie chodzi o to, żeby ocenić nasze myśli jako „dobre” lub „złe”. Nie chodzi też o to, aby szybko powiedzieć: „Proszę się tym nie przejmować” albo „Trzeba myśleć pozytywnie”.
Czasami nasze myśli są trudne. Czasami są sprzeczne. Czasami wstydzimy się ich tak bardzo, że trudno nam je wypowiedzieć na głos.
W bezpiecznej relacji z psychologiem możemy jednak zacząć o nich mówić.










